kulinaria

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 grudnia 2015

Pakujemy...

Witajcie,
najwyższy już czas pomyśleć o zapakowaniu świątecznych prezenów. Pewnie większość z Was uważa, że równie ważne jak zawartość, jest opakowanie upominku. Miło dostać prezent opakowany w sposób "spersonalizowany":). Dziś poświęcam cały wieczór na poszukiwania inspiracji oraz pakowanie własnych prezentów. Oto wyszukane przeze mnie inspiracje...












Moim absolutnym faworytem jest szary papier, do którego pasują różnorodne dodatki. Szary papier jest niedrogi, łatwo dostępny i sprzedawany w dużych arkuszach.

Do zapakowania prezentów można też wykorzystać gazetę. Taka paczuszka doskonale sprawdzi się dla miłośników kolorystyki B&W.






Do ozdobienia prezentów można użyć  guzików... 











roślin...
Moje serce skradło to subtelne opakowanie.











przypraw...

Wyobraźnia może podsunąć najrozmaitsze pomysły, a dekoracją prezentu może stać się wszystko. Większość ozdób mamy już w domu lub są bardzo łatwe do wykonania. Jedynym problemem dla mnie jest czas..., a właściwie ciągły jego deficyt.











I  na koniec moje pakuneczki.



























Uwielbiam szary papier. A Wy co wykorzystujecie do zapakowania świątecznych upominków?

poniedziałek, 2 listopada 2015

Jak powstają niektóre inspiracje?

Jak? Czasami z potrzeby serca.
Tak właśnie zainspirowała mnie Ola do zrobienia pledzika dla jej córeczki. Ale zrobiła to zupełnie nieświadomie...
Może zacznę od początku, bo wiąże się to z pewną historią. Poznałam Olę przed kilkoma laty, gdy razem pracowałyśmy. Miałyśmy dużo wspólnych tematów i to ona wprowadziła mnie w blogowy świat, w którym zatonęłam po uszy. Ale przez bardzo długi czas byłam jedynie Waszym podczytywaczem, bo bałam się spróbować swoich sił w tej dziedzinie. Do utworzenia własnego bloga zachęcił mnie ktoś inny, kiedy byłam w bardzo słabej kondycji psychicznej i było mi to zwyczajnie potrzebne, ale to też zupełnie inna historia...


Wracając do historii naszego poznania - był czas, gdy prowadziłyśmy z Olą długie rozmowy i poznałam wtedy Oli plany. Jednym z nich było dziecko. Wtedy podskoczyłam z radości i obiecałam:
Jeśli będziesz miała dzidziusia, zrobię dla Ciebie szydełkiem pled dla niego.

***



Minęło kilka lat... Nasze drogi nieco się rozeszły, Ola zmieniła miejsce pracy. I pewnego dnia dowiedziałam się o tym, że spełniło się jej marzenie, jest w ciąży. Chwyciłam za słuchawkę i zadeklarowałam spełnienie obietnicy. Wprawdzie nie wiedziałam, czy Oli nadal podobają się takie rzeczy, ale kiedy potwierdziła, natychmiast zamówiłam włóczki i zabrałam się do pracy.






Wydzierganie kocyka zajęło mi kilka miesięcy i teraz, kiedy skończyłam, mam tylko jedną obawę: Czy Oli się on spodoba?