kulinaria

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hand made. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hand made. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 grudnia 2015

Pakujemy...

Witajcie,
najwyższy już czas pomyśleć o zapakowaniu świątecznych prezenów. Pewnie większość z Was uważa, że równie ważne jak zawartość, jest opakowanie upominku. Miło dostać prezent opakowany w sposób "spersonalizowany":). Dziś poświęcam cały wieczór na poszukiwania inspiracji oraz pakowanie własnych prezentów. Oto wyszukane przeze mnie inspiracje...












Moim absolutnym faworytem jest szary papier, do którego pasują różnorodne dodatki. Szary papier jest niedrogi, łatwo dostępny i sprzedawany w dużych arkuszach.

Do zapakowania prezentów można też wykorzystać gazetę. Taka paczuszka doskonale sprawdzi się dla miłośników kolorystyki B&W.






Do ozdobienia prezentów można użyć  guzików... 











roślin...
Moje serce skradło to subtelne opakowanie.











przypraw...

Wyobraźnia może podsunąć najrozmaitsze pomysły, a dekoracją prezentu może stać się wszystko. Większość ozdób mamy już w domu lub są bardzo łatwe do wykonania. Jedynym problemem dla mnie jest czas..., a właściwie ciągły jego deficyt.











I  na koniec moje pakuneczki.



























Uwielbiam szary papier. A Wy co wykorzystujecie do zapakowania świątecznych upominków?

sobota, 12 grudnia 2015

Świąteczne dekorowanie domu

Moje tegoroczne dekorowanie domu to bardzo minimalistyczne ozdoby. Staram się zachować umiar zarówno w dekorowaniu, jak i wydawaniu pieniędzy na dekoracje. Głównym moim celem stało się ozdabianie z wykorzystaniem naturalnych elementów, często takich, które są już w domu bądź są w zasięgu ręki, bo na przykład można je przynieść ze spaceru. Czasami jest to jedynie wykorzystanie przedmiotu w innej roli. Bardzo mi się to podoba, bo wymaga odrobiny pomysłowości.


Własnoręcznie wykonana choineczka.


Całoroczne drewniane serduszko i minimalistyczne choinki, które zawisły na papierowym sznurku.


Świeże gałązki.




Czerwone owoce na gałązkach przyniesionych ze spaceru.






Blask świec i inne małe źródła światła same w sobie są doskonałym sposobem na budowanie nastroju.

















I oczywiście zapachy... Pieczonych pierników, cynamonu i kardamonu w kawie, cytrusów...











czwartek, 3 grudnia 2015

Udało się! Moje zmagania z dzierganiem...



Tegoroczna jesień upływa mi pod znakiem dziergania. Zafascynowałam się szydełkowaniem i robótkami na drutach. Na szczęście posiadam podstawy, które w dzieciństwie przekazała mi Babcia. Pamiętam, że wiele moich ubrań było wykonanych przez nią. Spędziłam mnóstwo dni i godzin w towarzystwie Babci dziergającej dla mnie nowy sweter, rękawiczki, czapkę, szalik, skarpetki... Wszystko potrafiła. Jakie to szczęście, że wtedy chciałam czerpać z jej doświadczenia i poprosiłam, by mnie nauczyła. I okazuje się, że tego się nie zapomina, jak jazdy na rowerze czy pływania.




Oczywiście nie jestem autorytetem w tej dziedzinie. Znam kilka podstawowych ściegów i mój powrót do robótek był okupiony lekkim stresem, ponieważ mam problem z realizacją swoich pomysłów. Wyobraźnia podsuwa wspaniałe obrazy, ale moje umiejętności - to już inna rzecz:)




Kiedy na początku listopada zaopatrzyłam się w pierwsze sznurki i włóczki, miałam głowę pełną pomysłów i czułam euforię... Po drodze jednak napotkałam na spore trudności. Sznurek jest bardzo twardym tworzywem i dzierganie z niego nie należy do przyjemności, przynajmniej dla mnie. Bolą palce i wymaga to pewnej siły. A może po prostu brakuje mi wprawy? Mam nadzieję, że kiedyś wystarczy mi determinacji, żeby sobie zrobić dywanik, a tymczasem wydziergałam sznurkową poduchę, tak jak zaplanowałam:)






Następny w kolejności był sweter. Kiedy go skończę, opiszę wszystko w kolejnym poście.




I wreszcie...




Poduszka z włóczki.




Mimo tego, że kilka razy ją prułam, uważam, że mi się udała. Miałam różne problemy i wątpliwości, na przykład z nabraniem takiej ilości oczek, żeby rozmiar poduszki był właściwy, z doborem odpowiedniej grubości drutów. Ale jestem z niej bardzo zadowolona.




Ma piękny kolor - ecru - i cudowne, drewniane guziki. Jestem dumna, że udało mi się tak policzyć oczka, że warkocze rozłożyłam symetrycznie, przejście od ściągacza do warkocza wygląda jak należy. Cieszę się, że potrafiłam ją zszyć na zakładkę i wszystko wyszło estetycznie. Zresztą zobaczcie sami!